Dodzedlem do wniosku, ze cala ta moja naukowa metoda jest do
bani.
Myslalem, ze zajete ogryzaniem calej masy galazek, przestana
interesowac sie kabelkami. Zaalarmowany brakiem glosu z
komputera zajrzalem za odgradzajace przed dostepem kroliczakow
przeszkody, w przestrzen gdzie jest platanina kabelkow
wychodzacych z komputera. Obraz zniszczenia doprowadzil mnie do
rozpaczy. Kabelki od glosnikow, joysticka, mikrofonu, keyboardu
i wzmacniacza zostaly pociete na drobne kawaleczki, a kable
monitora i
drukarki pozbawione w malo estetyczny sposob
wierzchniej izolacji. Przeciez to nie potrzeba gryzienia
czegokolwiek sklonila je do tego czynu, ale chyba czysta
krolicza zlosliwosc. Nie wiem jak tam sie dostaly, chyba musialy
przefrunac.
Przeciez mialy cala tone swiezych galazek wierzbowych nie mowiac
o pudelkach tekturowych do obgryzania, kostce wapiennej, kolbie,
sianku, jablku, marchewce i misce ziarek. Zadaly sobie tyle
trudu, zeby przedostac sie w zakazana przestrzen i poszatkowac
niezbyt smaczne plastikowo miedziane przewody. A przeciez
wiedzialy, ze broja, bo nie raz zostaly okrzyczane i zdzielone
gazeta po grzbiecie, za nadmierne zainteresowanie kabelkiem.
Darek