Replies: 0 Views: 0
|
Darkac napisal(a) w wiadomosci: ...
>Doprowadzany do coraz wiekszej rozpaczy postepujaca degradacja
>mebli, rogow scian, coraz krotszymi odcinkami pomiedzy
>sztukowaniami kabelkow, postanowilem podejsc do sprawy naukowo.
[...]
>Widac bylo, ze sprawilismy kroliczkom wielka frajde.
[...]
>Teraz juz wiecie, jak sprawic swoim kroliczkom przyjemnosc.
He he... jakis czas temu zaczalem podtykac krolikom galazki jabloni...
Ale nie na ta skale...
Pozdr.
Jarek
--
______________________________________________
"KROLIKARNIA" Kropki, Dudusi i Gandalfa
naczelny organ kroliczy z kocia wkladka regeneracyjna
http://www.krolikarnia.o.k.pl | e-mail: krolikar...@o.k.pl
|
|
Replies: 0 Views: 0
|
Jako sie rzeklo Kropka, Dudusia i Gandalf wyruszyli w srode przed Bozym
Cialem w swoja dlugo podroz.
Pierwsza wspolna. Gandalf pierwszy raz w nowym tranporterku, kroliczki nie
po raz pierwszy, jak zwykle w koszyczkach.
Sama droga przebiegla sprawnie i w komfortowych warunkach (samochod taty).
Gandalf caly czas rozpaczal, az zmeczyl sie i po okolo godzinie tuz pzed
dotarciem na miejsce zsanal.
Kroliczki spokojnie wymoscily sobie gniazda w sianku i cala droge przespaly.
Kiedy dotralismy na miejsce bylo juz bardzo poxno, wiec szybciutko
rozlozylismy klatke kroliczkow, zainstalowalismy je w niej, ustawilismy
kocie ustrojstwa i poszlismy spac.
Na rano planowalismy zapoznanie Gandalfa z kotami rodzicow oraz wypuszczenie
kroliczkow na ogrod.
Niestety, pogoda skutecznie uniemozliwila nam spacery krolicze.
Skocentrowalismy sie wiec na kocie.
Kroliczki w tym czasie kicaly po pokoju, w ktorym zamieszkalismy na czas
pobytu u rodzicow.
Zauwazylem, ze Kropka podczas wyjazdow jest wyraxnie pobudzona.
W nocy niezwykle aktywnie zajela sie przeganianiem Dudusi z miejsca na
miejsce...
Ciekawe dlaczego? W domu nie jest taka aktywna...
Co do kota, to jego aktywnosc na wyjexdzie mozna podzielic na trzy grupy
tematyczne:
1. Kot a dom.
2. Kot a zastane koty.
3. Kot a zewnetrznosc (ogrod).
Ad.1.
Nastapila blyskawiczny zabor przestrzeni domowej ze szczegolnym
uwzglednieniem schodow.
Rzadkie wizyty w kuchni maja za kazdym razem dosc gwaltowny przebieg.
Gandalf a to probuje sciagnac 1 kg boczku spod noza (Z sukcesem! Chwilowym,
ale jednak...), to znowu zazywa kapieli w sosie z pieczeni... Jednak
wiekszych szkod nie wyrzadza.
Szczegolny wymiar maja odwiedziny w sypialni rodzicow, gdzie Gandalf odkrywa
duze lozko, starannie zaslane i gotowe do zabawy. To stad dobiegaja nas
pomruki i miaukniecia Gandalfa dyscyplinujacego poduszke nie poddajaca sie
jego prowokacji...:)
Jednak najchetniej i najwiecej przebywa w salonie. Tam broi, spi i przymila
sie do moich rodzicow (skutecznie).
Tam tez spotyka tutejsze koty.
Ad.2.
Nie doszlo do zadnej bojki.
Nie zawiazano tez zadnej przyjaxni, ale to chyba nie dziwi zwazywszy na
niewielka ilosc czasu (4 dni).
Pierwszy spotkany kot to Tiger. Duzy, kastrowany, czterokilogramowy, prawie
dwuletni rudzielec. Dostojny i zdystansowany. Malo agresywny.
Co nie znaczy, ze nie waleczny. Juz nie raz i nie dwa wracal z wypraw mocno
poturbowany...
Do Gandalfa podszedl spokojnie, probowal ustapic pola, niezbyt rozumial,
czego chce od niego ten fuczacy, prychajacy i syczacy smarkacz.
Czasem wydawal z siebie taki charakterystyczny placzliwy miauuuuk
ostrzegawczy. Gandalf nic sobie z niego nie robil, podobnie jak Tiger z
Gandalfa od pewnego momentu. Nie walczyl, nie uciekal - olewal.
Czarny Radek (Rademenes), troszke mlodszy o Tigera, nieco mniejszy, kocur
kastrowany o opinii dzikusa i agresora ZASKOCZYL NAS CALKOWICIE.
Po pierwszym prychnieciu Gandalfa dal noge i uciekal przed nim po calym
domu.
W koncu interweniowalem przerywajac gonitwe w obawie, ze Gandalf przegnie i
Rdek gdzies go tam w domu solidnie poturbuje przyparty do muru...
Radek do konca konsekwentnie unikal kontaktu z Gandalfem.
Rysia, najmlodsza, okolo osmiomiesieczna, szaro-bura kotka, niewielka,
niesterylizowana (jeszcze) Gandalfa przyjmowala dosc zyczliwie.
Nie prychala, nie fukala, nawet sie interesowala kocim intruzem, caly czas
bardzo ostroznie kontrolujac sytuacje.
Gandalf tez do niej najlagodniej podchodzil.
Ale jak pisalem do przyjaxni nie doszlo...
Reasumujac: byc moze przy kolejnych przyjazdach uda sie koty dogadac, ale to
raczej bedzie wymagalo sporej ilosci czasu...
Poczynilem wraz z domownikami jedna bardzo ciekawa obserwacje.
Mianowicie oba chuncwoty Tiger i Radek, kiedy tylko w salonie byly otwarte
drzwi balkonowe prowadzace na taras i dalej do ogrodu wabily Gandalfa za
soba na zewnatrz. Zaczepialy go i odbiegaly w kierunku tarasu... On troszke
podbiegal, zatrzymywal sie, wtedy jeden z dwojki podbiegal i znowu go
wabil...
I tak Gandalf dal sie wyciagnac na taras, ale ani kroczku dalej, a po kilku
sekundach powrot do domu. I tu dochodzimy do sedna sprawy.
Ad.3.
W ogrodzie krotko mowiac - porazka.
Gandalf histerycznie wracal do domu. Panicznie wdrapywal sie na rece.
Na tarasie przywieral do lawki i ani drgnal.
Placzliwie miauczac blagal o zaniesienie do domu.
Nie wiem, co jest grane.
Nie wiem czy jest szansa na zaadaptowanie go do ogrodu...
W sumie, nie do konca sie udalo...
Pozdr.
Jarek
--
___________________________________________________________
"KROLIKARNIA" Kropki, Dudusi i Gandalfa
naczelny organ kroliczy z kocia wkladka regeneracyjna
http://www.krolikarnia.o.k.pl | e-mail: krolikar...@o.k.pl
|
|