- Przepraszam. .

Ale w tej chwili dziecko uśmiechnęło się do niej szelmowsko.. - Mój lekarz powiada, że eksploatuję się do ostatnich granic. Mówi, że jestem zbyt spięty, rozgorączkowany, że za dużo się irytuję, i że jedyne pewne lekarstwo to wyrobić w sobie coś, co on nazywa spokojną filozofią życiową.. Pański!". Cze liczniejsze. Co prawda, żeby znaleźć się w Tajlandii, wystarczyło przepłynąć Me-. - Szefie, mamy towarzystwo. Ku farmie zdążało około pięćdziesięciu mężczyzn, wszyscy na niebiesko, dwunastu z prącymi co sił owczarkami alzackimi na smyczach. W szopie zawył wściekle na intruzów rottweiler. Ścieżką telepał się biały, niebiesko oznakowany Range Rover, by wreszcie stanąć w odległości dziesięciu jardów od zgruchotanych drzwi. Z samochodu wysiadł mężczyzna w średnim wieku, cały niebieski, połyskując tu i ówdzie srebrnymi guzikami i insygniami, w obszytej galonem czapce z daszkiem. Nie rzekłszy słowa, wkroczył do holu, a stamtąd do kuchni, gdzie wbił oczy w czwórkę więźniów.. - A teraz powiesz mi... Michael dostrzegł słaby błysk latarki. Daleko, gdzieś między drzewami, zespół przeczesujący okrążał wyspę. Nie było czasu na dalszą rozmowę. Oderwał więc kawałek koszuli żołnierza, zwinął w kłębek i wepchnął w usta protestującego wartownika. Następnie obwiązał mu twarz sznurowadłem, przytrzymując w ten sposób knebel. Trzecim sznurowadłem związał nogi w kostkach. Włożył na siebie kurtkę polową, zapiął pas z bronią wokół bioder, zdjął wełnianą czapkę i schował ją do kieszeni. Na głowę nacisnął głęboko wojskową czapkę, i sięgnąwszy pod przemoczony sweter, odczepił wodoszczelną latarkę. Przyjrzał się drodze między drzewami, oszacował odległość od mrugających promyków światła i zaczął biec poprzez sosny na ukos w prawo, nie wiedząc, czy biegnie w stronę skał, czy plaży. Przylgnął do skały. Pod nim rozbijały się fale oceanu. Wiał silny wiatr. Michael czekał, aż minie go ostatni żołnierz. Wtedy podniósł się i pobiegł za znikającą sylwetką. Z rutyną, zdobytą w setkach podobnych sytuacji; chwycił go za szyję i tłumiąc wszelkie próby krzyku, przewrócił na ziemię. Trzydzieści sekund później żołnierz był już związany i zakneblowany. Havelock pobiegł do przodu, żeby dołączyć do reszty..